Randori Strona Główna
 Album   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 


Poprzedni temat «» Następny temat
Las
Autor Wiadomość
Jack
Średniak
the King of Thieves



Posty: 9
Wysłany: 2013-05-24, 17:35   Las

    opis, opis, opis

***


Jack osobiście nie był szczególnym fanem wszelkich schadzek. Zazwyczaj towarzystwa nie potrzebował, był raczej indywidualistą, w dodatku bardzo opryskliwym; no, przynajmniej w większości przypadków. Dzisiaj jednak nie nastąpiła odpowiednia pora na wprowadzanie jakichkolwiek wyjątków. Dlaczego więc znalazł się tutaj, w lesie, podążając za masą innych wychowanków szkoły? To akurat powinno być oczywiste, ale czym byłaby cała historia bez niespodzianek…
Okej, stop. Przecież to oczywiste, że znowu zamierzał coś ukraść. W końcu jeśli nikt go nie przyłapie na gorącym uczynku, nie udowodnią mu niczego, więc nie będzie musiał zostawać w tym miejscu dłużej, niż od niego wymagali. Aby udoskonalić swoją strategię, Wayland przysiadł gdzieś z tyłu całego zbiorowiska, zmrużonymi ślepiami przyglądając się grupie, tych młodszych i nieco starszych, dzieciaków, którzy mieli (nie)szczęście się tutaj znaleźć.
Boże, chyba mam dzisiaj jakiś pechowy dzień, pomyślał, ciężko wzdychając. Czy te rozpieszczone bachory nie miały przy sobie żadnych wartościowych przedmiotów? Niemożliwe, żeby Jack przez ten czas, poświęcony na obserwacje, przegapił jakiś „rodzinny” wisiorek, bransoletkę, telefon nieopatrznie włożony w tylną kieszeń spodni, albo portfel. Bo oczywiście nie wszyscy wychowankowie dostosowali się do jasno określonej zasady, że po ośrodku należy poruszać się w kimonach. On wyjątkiem nie był – poza „treningami” sam też stawiał na swoje zwyczajne ubrania. Tradycyjne japońskie szaty były niewygodne dla złodzieja.
Tak czy inaczej, pozostawianie wszystkich wartościowych przedmiotów w pokojach, dzieciaki mogły sobie darować. Wyglądało na to, że brunet wyniesie się stąd dużo szybciej, niż zamierzał.
 
     
Hayate 
Opiekun
Kuzyn boga


Godność: Hayate Kuro
Wiek: 19 lat
Orientacja: Niesprecyzowana.
Posty: 12
Wysłany: 2013-05-24, 17:54   

Cóż, prawdopodobnie nigdy by się tu nie znalazł, gdyby nie Tsuki. To uderzenie w głowę dało mu chyba trochę do myślenia, bo w pewnym momencie stwierdził... Że zamartwianie się Ino nie może zajmować mu całego życia.
Rozejrzyj się, Hayate. W okół Ciebie krąży nie wiadomo ile dużo pięknych i ciekawych dziewczyn, i nieprawdopodobne jest, abyś spotkał tą jedyną w wieku 18 lat! I zamartwiasz się nią przez równy rok... Niczym dziecko, któremu zabrano ulubioną zabawkę. Chociaż nie, dziecko zapomniałoby szybciej.
Ale gdyby straciło matkę, na przykład?
Nie, matka to co innego. Ona jest faktycznie jedyna w całym życiu. Dziewczynę na pewno jeszcze znajdziesz, chyba że zostaniesz księdzem. Ale po co miałbyś zostać księdzem?
Wielka szkoda że telefony nie działały w tym miejscu. Mógłby zadzwonić do Yamato i Gabrielle, żeby poinformować ich o zmianie podejścia. Może nawet Kaminari by przyszła? O jeju, jeju, ale by było śmiesznie!
No, ale telefony nie działały. Znaczy, nie działał zasięg. Ale zasięg nie może nie działać... A, ok. Nieważne. W każdym razie nie możesz skontaktować się z nikim, kogo znasz. To doskonała okazja, by poznać kogoś nowego!
Z daleka słychać było muzykę dobiegającą z lasu. Prawdopodobnie zebrała się tam większa część obu szkół. I może ktoś z miasteczka. I okolicy. Ogółem, pewnie dużo ich tam jest.
Więc, kiedy Hayate przybył na miejsce imprezy, powitał go nieznajomy koleś, wcisnął mu puszkę z niewiadomą substancją w środku do ręki, po czym wrócił do wcześniejszych zajęć.
Pewnie Ci, którzy nie przyszli przed chwilą, byli już mocno pijani. Chociaż planował się dziś upić, alkohol nadal budził w nim dziwną odrazę.
Śmierdzący oddech, przyćmienie umysłu... Po co to komu? Ale skoro tyle ludzi to robi, to może to faktycznie ma jakiś większy sens?
Podczas filozoficznych rozmyślań na temat alkoholu, nieświadomie zaczął zbliżać się do nieznanego, ale w dziwny sposób znajomego chłopaka. Był młodszy od niego, to pewne. Sam wzrost to mówił. Ale, podszedł do niego. Prawdopodobnie umysł Hayate zarejestrował, że on również poważnie zastanawia się na opuszczeniem imprezy.
Może to będzie pierwszy znajomy, który nie będzie Cię znał od tamtej melancholijnej strony? A może to będzie twój przyjaciel na resztę życia? A może kiedy tylko się odezwiesz, to Ci przywali?
Trzeba spróbować!
-Nie widzę sensu w tego typu imprezach. Chociaż, oni się chyba dobrze bawią... - tu wskazał ręką na tańczącą grupę ludzi - Ale wszyscy są pijani, co też może mieć jakieś znaczenie.
 
 
     
Jack
Średniak
the King of Thieves



Posty: 9
Wysłany: 2013-05-24, 18:14   

Jack miał już się zbierać do powrotu, zdecydowanie zrezygnowany niewielką ilością potencjalnych łupów. Jego znudzony do granic możliwości wzrok przykuł jednak chłopak, który bez wątpienia był Japończykiem, ale narodowość nie robiła tutaj większego znaczenia. Generalnie chodziło o to, że osobnik ten zbliżał się w jego stronę, jakby miał zamiar zagaić, albo o coś poprosić. Zazwyczaj Waylanda by to nie obchodziło – po prostu wstałby i poszedł, po chamsku i z premedytacją wymijając chłopaka, bo doskonale zdawał sobie sprawę, że ten miał w stosunku do niego jakieś zamiary. Po chwili utwierdził się w tym przekonaniu, słysząc głos wcześniej wymienionego człowieka.
Świetnie, jeszcze jakiś dziwak śniący na jawie musiał się do mnie przypierdolić, pomyślał z irytacją, zły na siebie za to, że przez tą krótką chwilę nie ruszył się z miejsca. A mógł to zrobić, przecież miał okazję. Mógł udawać, że nie zauważył chłopaka ani jego zamiarów. Dlaczego został w miejscu? Żeby on sam tylko to wiedział…
W takim razie dlaczego tutaj przylazłeś? – Zapytał z zaskakującą szczerością, w odpowiedzi na wypowiedź nieznajomego. Wydawałoby się, że nawet na niego nie spojrzał, ale do oceny wystarczył mu jedynie rzut oka. Na swoje nieszczęście, po raz kolejny dzisiejszego dnia, nie dopatrzył się u niego żadnych, mniej lub bardziej wartościowych, przedmiotów.
Jak zwykle ton jego głosu był daleki od uprzejmości. No cóż, Jackowi zdecydowanie nie zależało na zawieraniu nowych znajomości, szczególnie w podobnych okolicznościach. Jedyne, co go cieszyło, to fakt, że osobnik, który odważył się zlekceważyć wszystkie bodźce z otoczenia, które powinny go zniechęcić, i zagadać, nie był pijany. Nie śpiewał okropnych piosenek zachrypłym głosem, nie kleił się do wszystkiego, co się rusza i nie zataczał.
To nie ma znaczenia, bo wcześniej równie dobrze się bawili, jeszcze zanim alkohol zaczął działać. – Dodał jeszcze, lekko wzruszając ramionami. Ostatecznie nic mu się nie stanie, jak zamieni tych kilka słów, prawda? Może zyska przynajmniej jednego sprzymierzeńca, co nie byłoby wcale takim złym rozwiązaniem. Chociaż zaakceptowanie jego „nawyków” przez osobę z zewnątrz graniczyło niemal z cudem. Tak samo jak to, że ktoś uwierzy w prawdziwą przyczynę jego pobytu, którą, nawiasem mówiąc, wcale nie zamierzał się chwalić.
Tak czy inaczej; chcesz coś ode mnie, nie? Wal teraz, nie wygrałem wolnego czasu na loterii.
 
     
Hayate 
Opiekun
Kuzyn boga


Godność: Hayate Kuro
Wiek: 19 lat
Orientacja: Niesprecyzowana.
Posty: 12
Wysłany: 2013-05-24, 18:38   

Ciekawe, czemu ludzie nie mają super mocy. W końcu byłoby bardzo ciekawie, gdyby można było zobaczyć o czym ktoś myśli, albo wyginać stal jak aluminium. A-LU-MI-NIUM. Śmieszne słowo. Trochę jak... Jak nic! Aluminium nie przypomina niczego jest po prostu aluminium.
Szkoda że on sam tak nie potrafił. Zawsze się zmieniał, chyba nawet nie pamiętał jaki był na prawdę. Był inny dla Ino. Inny dla znajomych. Inny dla samego siebie. Inny dla nieznajomych. Teraz znów próbował dopasować się do otoczenia, nieczułego i zmartwiałego otoczenia, które jakaś zaraza z pewnością zżerała od środka. Zaraza zwana głupotą.
Kiedy tak patrzył na nich, niektórzy nie mieli nawet 17. lat... Co prawda siedemnastka nie jest jeszcze do końca wolnym wiekiem, ale chociaż bliższym mu, niż na przykład 15, albo 16.
Po co chcecie tak szybko dorastać ludzie? Przecież w tym nie ma nic fajnego. Trzeba płacić podatki, chodzić do pracy, samemu o siebie dbać... To wszystko nie jest takie proste, na jakie wygląda. I 18. nie zmieni Cię we wszechwiedzącego, nie łudź się. Przecież to... Normalny, kolejny rok w twoim życiu. Tylko trochę więcej Ci wolno.
Dlaczego tu przylazł? Właśnie dlatego, że chciał pokazać, jak bardzo już mu na Ino nie zależy. Tylko komu pokazać? Nikt poza tobą samym, Hayate, nie wie nic o żadnej INO. Wszyscy biorą Cię za przymulastego emosa, który spróbuje się pociąć chodnikiem, w ostateczności.
Więc komu to udowadniasz? Przyjaciołom z Kyoto? Nie, nie ma ich tu. Pokażesz Ino, że już jej nie chcesz? Nawet nie zwróci uwagi. Przyznaj w końcu sam sobie, że nie wiesz kim jesteś. Żadną ustatkowaną istotą, tylko nudnym zlepkiem uczuć, połączonym najtańszym klejem z supermarketu.
Ale do pytania, powinien na nie odpowiedzieć. Tylko najlepiej trochę krócej, niż samemu sobie.
-Pomyślałem, że może jest tu ktoś ciekawy - to było zgodne z prawdą. Bo przecież na serio chciał znaleźć nowego kumpla, z którym zawsze będzie mógł pogadać.
Sam jego rozmówca chyba nie był zachwycony tym, że Hayate się do niego odezwał. Ja, ok, może i jesteś przymułem, Hayek, ale czemu spotykasz same chłodne istoty? Najpierw to niskie dziewczę, a teraz on. Z drugiej strony, on chociaż coś mówi. I tak jakiś postęp.
TO bawiło się dobrze bez alkoholu? To może wcześniej się naćpali?
Nie, ok, skończ myśleć. Dobrze się bawili, ciebie tu nie było, nie masz podstaw żeby nie wierzyć temu młodzieńcowi.
Młodzieniec, jakie śmieszne słowo.
Czy Hayate czegoś chciał? Pewnie że chciał! Pogadać, pośmiać się, ponabijać, poobgadywać wrogów... Czemu nie, przecież wszyscy to lubią! Tylko chyba nie każdy wie, że to lubi.
-Całe życie jest loterią! - filozof mode: on - A skoro znalazłeś chwilę by przyjść do tego oto lasu, z pewnością coś wygrałeś. Może nie jest to nagroda główna, ale wygrałeś - no, teraz powinieneś się modlić żeby nie uznał Cię za świra, ani nie zaczął się oddalać.
-Ale właściwie czegoś chcę - odezwał się po króciutkiej przerwie - Moglibyśmy pogadać - właśnie to robimy! - brakuje mi rozmów z ludźmi - po tych słowach szybko usiadł na ziemię, oparł głowę na łokciu i westchnął.
 
 
     
Jack
Średniak
the King of Thieves



Posty: 9
Wysłany: 2013-05-24, 19:03   

Jeśli Jack chociaż raz w przeciągu ostatnich kilku minut pomyślał, że za chwilę znowu będzie miał spokój, to bardzo się przeliczył. Bezimienny najwyraźniej nie miał zamiaru zostawić go w spokoju, a, szczerze powiedziawszy, nie wyglądał na osobę, która mogłaby dostarczyć znudzonemu Waylandowi na tyle rozrywki, żeby chociaż przez moment przestał myśleć o tym, jak tylko mógłby wyrwać się z tej przeklętej sytuacji. Opcjonalnie: co mógłby ukraść i komu. Tak, tak, powtarzał się, ale złodzieja nie dawało się zmienić przez krótki pobyt w "szkole ninja". Tym bardziej, że trafił tu już drugi raz. Nawet za pierwszym razem nie było mu w tym miejscu ta źle, jak wszyscy się tego spodziewali. Jasne, brakowało mu trochę całej tej techniki, bez której większość ludzi obecnie nie umiała żyć, ale szło się przyzwyczaić. Tym bardziej, że już w pierwszych dniach swojego wyjazdu wzbogacił się o dwa kieszonkowe zegarki, złote kolczyki, łańcuszek i jakiś medalik, który wyglądał na całkiem wartościowy. Totally worth it.
To bardzo się przeliczyłeś. – Stwierdził bez większego żalu w głosie. Cóż, nigdy nie miał zamiaru się oszukiwać przy takich sprawach. – Jestem ostatnią osobą, którą można byłoby nazwać ciekawą. Poza tym, z twoich wcześniejszych słów wynikałoby, że wszystkich tu obecnych darzysz co najwyżej pogardą. Szukanie "kogoś ciekawego" w tym miejscu mijałoby się z celem.
To się nagadał. Kiedy już ostatni raz przyszło zamienić mu z kimś tak wiele słów? Brawo, Wayland, przechodzisz samego siebie, stwierdził ironicznie, ponownie milknąc. Ostatecznie stwierdził, że chwilowe spoufalenie niczego złego mu nie zrobi. ...A przynajmniej tak mu się wydawało. Bądź co bądź, chłopak wyglądał na nieszkodliwego, ale z młodocianymi przestępcami nigdy nie było nic wiadomo. No chyba, że był tutaj raczej w roli opiekuna, ale w takim wypadku Bezimienny prędzej rozwiązałby całą "imprezę", zamiast brać w niej udział. A z resztą, co go to obchodzi? Geez, naprawdę dzisiaj przechodzi samego siebie. Od kiedy obchodzą go inni ludzie, a nie zawartość ich kieszeni?
Kolejnym słowom Japończyka odpowiedziała cisza. Była ona na tyle długa, że przeciętny człowiek powinien się nią zaniepokoić. Gdyby tylko znalazł chwilę, żeby spojrzeć na Jacka, dowiedziałby się, że ten wbija nieodgadnione spojrzenie stalowoszarych ślepi w nieznajomego, który, jak na jego gust, zaczął już bredzić trzy po trzy.
Dziwak. – Drodzy Państwo, wyrok zapadł! Wieszcz narodowy przemówił! A tak całkiem serio, to Brytyjczyk przez chwilę poczuł naprawdę silne pragnienie, by jak najszybciej się stąd zwinąć. Jeszcze tylko brakowało tego, żeby brunet zaczął się do niego kleić, w swoim szaleństwie uznając go za jakąś cytatą laskę. To byłoby naprawdę problematyczne. – Jakbym nie miał żadnego celu, w życiu byś mnie tutaj nie zobaczył.
Wzmianki o chęci porozmawiania już nie skomentował. W końcu przecież właśnie to robili, więc nie odczuwał potrzeby dodawania czegoś więcej na ten temat.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Theme xandgrey created by spleen modified v0.3 by warna

Strona wygenerowana w 0,16 sekundy. Zapytań do SQL: 7